poniedziałek, 30 stycznia 2012

no 1

Wszyscy wokół żalą się jak to ferie szybko zleciały. Moje bedą trwaly miesiąc. Choroba przed, choroba po. Jak mam wolne jakoś zawsze jestem zdrowa, ale kiedy mam wrócić do szkoły mój organizm tworzy własne mechanizmy obronne w postaci standardowego choróbska. Lubię to.
Zastanawiam się na ile mój strach przed powrotem do szkoły jest spowodowany zwykłym codziennym stresem, potrzebą gonitwy za oczekiwaniami, a na ile wewnętrznym rozbiciem, niewiedzy dotyczącej przyszłości, własnych aspiracji i pragnień, mówiąc prosto - wyboru studiów.
Co z tego, że umiem świetnie rysować? Jeśli rodzice chcieli we mnie zaszczepić pragnienie zarabiania pieniędzy, planowali moją przyszłość, architektura, napewno zgarnę górę kasy, dlaczego zapalili w moim sercu tą iskierkę dobroci, która nakazuje mi robić coś potrzebnego? Co mi po projektowaniu domków do katalogów z projektami za 2 tysiaki, nie łudze się, że czekają na mnie cudowne oferty, nieziemskie projekty. Ja umiem rysować, nie liczyć, szkoda że nikt nie potrafi tego wreszcie dostrzec.
Nauczycielka rysunku próbuje mi wmówić, iż nigdzie nie odnajdę się tak dobrze jak na ASP. Potrafić rysować =/= lubić rysować. Może przesadzam, gdyby nie sprawiało mi to żadnej przyjemności nie chodziłabym do nich 4 rok, ale dla mnie sztuka musi zawierać dynamizm, prawdziwe piękno, nie uznaję produktów rzemiosła nowoczesnego za sztukę. Nie jestem humanistką i nie potrafię dostrzec w białej kropce na czarnym tle nadziei, pamięci o zmarłych, światła w tunelu lub też wyuzdanej seksualności. Ludzie goniąc za indywidualizmem gubią sens, tracą kontakt z rzeczywistością. Rozległa wyobraźnia jest darem, ale granica pomiędzy fascynującymi spostrzeżeniami, a fanatycznym poszukiwaniem, czy może powinnam napisać doszukiwaniem się ukrytych dążeń artysty jest niezwykle cienka. Grr, pamiętaj że założyłaś tego bloga by szukać ciekawych epitetów i budowac krótsze zdania! Chaotyzmu wypowiedzi nigdy się nie pozbędziesz ale warto walczyć chociaż o 4 z polskiego. Swoją drogą zawsze mi smutno kiedy kupuję jakieś urocze, milusie, puchate skarpetki i po tygodniu są już całe zmechacone. Sieciowe sklepy kuszą miękkimi sweterkami w kolorze mrożonych jagód, figami o barwie herbacianej róży w dotyku łudząco przypominającymi delikatność jej płatków, aby po jednym praniu stać się powyciąganymi szmatami do podłóg.
Zaraz wypluje płuca. Uwielbiam być chora. Skuteczność przyswajania wiedzy poza szkołą jest w moim przypadku kilkakrotnie większa. Dużo lepiej radzę sobie nie chodząc do niej niż modląc się w ławce by nikt mnie tylko nie spytał. Lubię zapach podręczników, lubię śliską fakturę ich stron. Dlaczego nie ma żadnego zawodu, który łączył by sprawność zmysłów węchu i wzroku? Mogłabym podporządkowywać zapachy barwom, wtedy z pewnością byłabym milionerką. Ostatecznie pewnie i tak skończę na grafice, modląc się by straczyło mi zapału, by znaleźć staż, by jakoś się wybić. Mam nadziję że za 10 notek zauważę jakikolwiek progres w budowaniu sensownych zdań. Cześć Olga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz